Co statystycznej Zakopiance podnosi endrofiny oprócz czekolady, ploteczek z przyjaciółką, kolejnego odcinka z “ Dr. House”? – Zakopiańskie “lumpeksiki“, nie wszystkie, tylko te z klasą. Wogóle, to ukłony w strone bogatych Paryżan sprzed kilkunastu lat, którzy dali życie pomysłowi na ciuchlandy. Oczywiście pomysł ściśle związany z Polakami wyjeżdżającymi na Zachód w latach 80 – tych.
Paryżanie tylko wystawiwli całkiem niezłe ciuchy przed domywraz ze sprzętem AGD, który był także niczego sobie. “Nasi” po prostu nie odstępowali Czerwonego Krzyża na krok aż dostali swoje i tak rozpoczął się lumpeksowy szał. Tyle historia tego procederu, wróćmy z Paryża do Zakopca. Endrofiny pojawiają się już na sam widok ulotki fruwającej po chodniku z napisem: “50% przecena” lub “całkowita wymiana towaru”. Serce zaczyna bić zdecydowanie mocniej, depresja w dół, w góre głowa, życie jest piękne – idziemy do lumpeksu! Dzisiaj ciuchlandy nie kojarzą się nam poprostu z biedą, raczej z oryginalnością, oszczędnością i – powiedziałabym – z terapią grupową. Kobitki, które tam wchodzą, a przynajmniej większość z nich, od razu czują “cza-cze”. Podczas “przegrzebywania” ciuchów odchodzą te same gadki, o tych samych problemach, nie mówiąc o głębszych dramatach typu – mąż chce odejśc, synowa wredna, przytyłam pięć kilo, kot przestał jeść “wikasa”. Chłopy raczej tego nie pojmą, więc jest ich mniej na owych “terapiach”. O jednym mimo to wspomnę – Ludwik Dorn. W prasie ukazała się wypowiedż owego gościa: ” Tę kurtkę żona ostatnio kupiła mi w szmateksie. Bardzo dobra kurtka, kosztowała grosze. Spora część zawartości mojej szafy pochodzi ze szmateksów”. ( Kochamy Ludwika Dorna bez względu na przekonania - refleksja własna ) Jaki to jest lumpeks z klasą? W Zakopanem klase ma ten szmateks, który ma lustra, przymierzalnie, towar odpowiednio często wymieniany, osobne ceny przy ciuszkach, towar jest sensownie segregowany i wieszany na wieszaczkach. Dziewczyny nie tyko obsługują i kasują, ale i mają obcykaną psychologie do perfekcji. Wiedzą, na ten przykład, komu przyznać, że przytył a komu zprzeczyć przysięgając na wszystko, co się da. Do zkupów w ciuchlandach przyznają się: Reni Jusis, Kayah, Jolanta Kwaśniewska i ja. “ Nieprzychylni” uważają, że tego typu sklepy to konkurencja dla naszego przemysłu dziewiarskiego, a ja myśle, że to made in Turcja i Daleki Wschód jest głównym podejrzanym w tej sprawie. Kiedyś kupiłam tzw. nowe majtki tyle, że chińskie – nie spruła się tylko metka, oczywiście z napisem jak prać i, że są z Chin. Lumpeksystały się nieodłącznym elementem także zakopiańskiej rzeczywistości, i myśle, że będą stanowić ten element jak najdłużej. Mają nie tylko wartość praktyczną, jeśli chodzi o kase, ale i psychologiczną. Naprawdę leczą chandrę, sprzyjają podtrzymywaniu kontaktów ze znajomymi, “odtoksyczniają” – choć, jak wszystko dziś, mogą też uzależniać. Przyznaje – właśnie jastem na małym odwyku.