Kiedy Zakopiańczyk się budzi, pierwsze pytanie jakie mu przychodzi do głowy to: wieje, leje czy sypie? Dziś wieje. Wczoraj wiało i nie zdziwiłabymsię, gdyby jutro też wiało. Pare dni temu tak ładnie przyprószyło, nie należało się tym cieszyć. Człowiek zawsze ma nadzieje. Co przeważnie zrywa czapki Zakopiańczykom? Halny, a cóżby innego. Kiedy Zakopiańczyk pyta ziomka: widzisz ten wał nad górami? Tak naprawde mówi: chodźmy się napić. Skąd się bierze ten złowieszczy wał? Pozwolę sobię skromnie wyjaśnić.
Halny powieje tylko wtedy, gdy będzie miał do dyspozycji porządną barierę górską. Wilgotne powietrze unosi się w górę stoku, w stronę niżu, aby powiać nam tu na sucho i ciepło. W wyniku wznoszenia powstają chmury, kiedy przekraczają grzbiet górski, jedni się pragną powiesić, drudzy pragną się napić, jeszcze inni, np. ja – zapaść się pod ziemię. Wszystko przez nieszczęsną różnice ciśnień pomiędzy jedną a drugą stroną grzbietu. Pamiętam czasy ( byłam jeszcze piękna i młoda ), tak powiało, że komin z mojego domu przeniosło do sąsiada. Dobrze, że sąsiada nie zabiło, bo wygłądałoby to na zemstę z naszej strony za niektóre sąsiedzkie potyczki. Halny w porywach osiąga nawet 60 m\s. Kiedy ja przychodziłam na świat, czyli dawno temu w 1968 roku osiągnął prędkość 86 m\s, czyli ok 300 km\h. To był maj, jak wspomniałam dopiero przychodziłam na świat, więc nic nie pamiętam. Przyjedź przeżyć Halny. Najlepiej wynająć kwaterę na jakimś górskim grzbiecie, gwarantowane efekty specjalne.
izakopane.net