Wybierasz się w Tatry do Zakopanego – miej oczy sze

Wybierając się na urlop raczej nastrajamy się na same przyjemności. I słusznie, bo kto pragnie wypoczywać cały czas oglądając się za siebie, czy mu coś nie grozi?  Ktoś jednak dobrze powiedział, że ostrożność nie zaszkodzi.  W Zakopanem to sprawdza się zwłaszcza podczas okresów masowego najazdu na góry.

W samym Zakopanem niedzwiedzia raczej nie należy się obawiać, chyba, że tego do zdjęć, za to dobrze jest obawiać o swój PIN. Może przy bankomacie nie spotkacie Janosika, który bogatym zabierał a dawał biednym, ale w nocy lepiej się mieć na baczności pobierając nawet pięć złotych z tego urządzenia.      Możliwe, że postanowisz przejść się najpiękniejszymi zakątkami Tatr, lecz przedtem mały spacerek nowootwartym przejściem podziemnym w Zakopcu. Słusznie, wszystko trzeba zobaczyć. Uważaj jednak wchodząc do windy w owym przejściu – możesz bowiem nigdy z niej nie wyjść. Ostatnio regularnie się blokuje, niedawno uwięzila niczego nie podejrzewające małżeństwo z wózkiem. Ponadto, patrz pod nogi na stopniach nowiusieńkich schodów. Granitowa płyta na owych stopniach niemiłosiernie się rusza. Możesz się tragicznie ruszyć razem z nią.     Czym byłyby Tatry bez Morskiego Oka? Ty też nie zabłyśniesz jeśli go od czasu do czasu nie zobaczysz. Niestety, trasa do Morskiego to ulubione miejsce lawin. Ratownicy zalecają wszystkim, którzy tam się udają aby korzystali z bezpieczniejszego obejścia Żlebu Żandarmerii, gdzie właśnie często schodzą lawiny. Obejście Żlebu prowadzi na lewo od schroniska przy pawilonie gastronomicznym na Włosienicy. No chyba, że ktoś lubi atrakcje typu lawiny i w związku z tym niczego nie będzie obchodził.      Tatry kojarzą się nam raczej z wypadkami w górach takimi jak np. odpadnięcie od ściany lub oberwanie lecącym kamieniem. Proza życia jest taka, że może cię poprostu rozboleć ząb albo wpadnie ci coś do oka – uzbrój się w cierpliwość, do specjalisty w Zakopanem czeka się dwa, trzy miesiące. Zawsze możesz paść przed panem doktorem na kolana, lecz i to nie zawsze działa.       W tatrzańskich górach można przepaść dosłownie wszędzie i na wszelkie m0żliwe sposoby. W roku 1993 młode małżeństwo poszło sobie na wycieczkę.  Z Dolinki Chochołowskiej, w środku lata wyruszyli na milą przechadzkę – nie wrócili. On po trzech dniach znaleziony nieprzytomny, ona po czterech – nieżywa. Co było przyczyną? Odpadnięcie od skały? Obrażenia? Nie, po prostu pobłądzili. Dopadło ich skrajne wyczerpanie. Miej oczy szeroko otwarte. Nie tylko po to by zachwycać się cudownością Tatr i Zakopanego ale i po to, by szczęśliwie powrócić do domu a potem mieć co wspominać – nie koniecznie ze łzami w oczach.

Tags: , ,
Temat bardzo podobny lub kontynuacja
Podobny temat ... No related posts