Tatry, śmigłowce i tragedie

Wczoraj słuchaliśmy w szoku informacji o tragicznym wypadku śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ponoć śmigłowce tego typu ( np Mi – 2 ) powinny wytrzymać w warunkach ekstremalnych, ale jak widać nie wytrzymują. Co to jednak za ekstremalne warunki w szczerym polu. Ekstremalne warunki są, ale w Tatrach, tutaj właśnie mają śmigłowce ciężki orzech do zgryzienia.

 Weźmy rok 1973. Dolina Pięciu Stawów Polskich – śmigło Mi – 2 zahacza, na ten przykład, o głęboką pokrywe śnieżną, doszło do kraksy, a o mało nie doszłoby do tragedi… ale szczere pole… musiała być naprawdę wredna pogoda wczoraj! W roku 1994 doszło w Tatrach do dramatu czarnego ze śmigłowcem i ratownikami w roli głównej. Śmigłowiec – Sokół”. Akcja: rejon Kasprowy Wierch. Dwie zagraniczne turystki ze złamanymi nogami. Niestety, podczas powrotu z misji ratunkowej uległ uszkodzeniu wirnik nośny, śmigłowiec z czterema osobami na pokładzie runą do Doliny Olczyskiej – wszyscy zgineli.

Era Sokoła właściwie rozpoczeła się w roku 1992. Niestety Sokoły mają na swoim koncie „niezłe” incydenty. Śmierć skosiła ofiary owego śmigłowca nie tylko w Tatrach i nie tylko w 1994, wyżej opisanym. Z Polskich Tatr przenieśmy się na chwile do Iraku. Parę lat temu można było usłyszeć w mediach szokującą wieść : „Trzech polskich żołnierzy zgineło podczas awaryjnego lądowania śmigłowca Sokół (…) , śmigłowiec leciał z Karbali do oddalonej o blisko 110 km Diwani stolicy prowincji Kadisija”. Pilot zdecydował się lądować z powodu kłopotów z silnikiem, niestety, lądując zahaczył o palme. Spadając na ziemie przewrócił się na bok i dlatego były ofiary, sześc osób, w tym pielegniarki, znalazły się w szpitalu, jedna w bardzo ciężkim stanie . Mniej, więcej w tych latach doszło do ktastrofy Sokoła w Korei, niedaleko miasta Daeg podczas prób.

Wróćmy w te nasze Tatry. Gdyby wspominać za naszymi dziadkami największe katastrofy lotnicze w Tatrach, to należy przywołać na pamięć rok 1943 – listopad. Wtedy to, samolot rosyjski zderzył się z Zadnim Gerlachem i spadł do przełęczy Tetmajera. Zginęła cała załoga i pasażerowie, w sumie 8 osób. W roku 1969  po południowej stronie Tatr w rejonie Szczyrbskiego Szczytu podczas lotu śmigłowca Mi – 8 z ratownikami górskimi na pokładzie doszło do dramatu. Śmigłowiec rozbijając się, grzebie 9 osób.

Takie wypadki, jak wczorajszy, na pewno trudno tak do końca przewidzieć. Najwieksze wyrazy współczucia należą się rodzinom poległych w tego typu katastrofach, gdzie lecący na ratunek innym, sam oddaje życie w wypadku. Dźwięk przelatującego śmigłowca jest mi dobrze znany, gdyż często, gęsto go słysze, kiedy przelatuje nad moim domem. To śmigłowiec tatrzańskich ratowników. Kiedy widzę z okna jak leci w góry, przychodzi mi na myśl tylko jedno pytanie: „Po żywych czy martwych”?

Podobny temat ... No related posts