Moja koleżanka oznajmiła mi niegdyś, że idzie topić smutki na Orlą Perć. Pytam koleżankę: a byłaś tam już kiedyś? Nie, odpowiada, ale cóż to wielkiego wejść na Perć?! Zmroziło mi krew w żyłach, za długo mieszkam w tym Zakopanem, żeby takie gatki nie mroziły mi żył. Ale dobra, niech idzie, ja nie aniol stróż. Nie będę każdego desperata odwoływać do rejestrów wypadków Tatrzańskich.
Skoro już wspomniałam o rejestrach, oto bilans głupoty – od roku 1909 do 2003 - w Tatrach Polskich zgineło 681 osób – każdego roku statystycznie zdarza się ponad 7 wypadków śmiertelnych. Śmierć w górach nie omija nikogo – giną zwykli turysci, ratownicy, narciarze, grotołazi, doświadczeni taternicy, którzy doświadczenie zdobyli w górach najwyższych. Od czego można zginąć, pomijając rzecz jasna głupotę – od upadku w przepaść, od uderzenia kamieniem, w lawinie, w czasie burz od wyładowań atmosferycznych, można odejść z tego świata poprostu od wiatru i zimna. Przyznaje, sama też nie do końca omijam głupotę. Swego czasu zabrałam Bogu ducha winne kobitki pod Zawrat, który akurat był tego dnia usiany oblodzonymi łańcuchami i klamrami, a kobitki o Zawracie wiedziały tylko tyle, że nazywa się Zawrat. Całe nasze szczęscie, że jakiś taternik akurat wtedy „ucinał” sobie tamtędy przechadzkę i niemal przeniósl nas na rękach nad przepaściami, bo nam zbierało się już ostro na płacz. Nie pamiętam nawet czy był przystojny ten taternik, ale mniejsza z tym – ważne że przeżyłyśmy….tym razem. Zostawmy, jednak przystojnych taterników. Przenieśmy się na chwileczkę do Słowaków ( kochamy naszych sąsiadów Słowaków, zwłaszcza dlatego, że są ciut mądrzejsi…) Słowacy zamknęli Tatry po swojej stronie od listopada do końca maja i tyle. Zamknięta jest większość szlaków bez względu na lawiny. W „mądrzejszej Słowacji” zimą można dojść tylko do schroniska. Teraz Polska. Trwają dyyyyyskusje. Zamykać po naszej stronie te nasze Tatry, czy też nie? Zimą są o wiele groźniejsze niz latem. W ostatnich latach zdarzyły się dwa bardzo tragiczne wypadki. Wszyscy pamiętają lawinę, w której zgineli uczniowie z Tychów oraz śmierć dwóch młodych ratowników TOPR pod Szpiglasową Przełęczą. Próbowali oni dotrzeć do zasypanych śniegiem turystów, którzy…. i tak zgineli pod lawiną. ( Co do lawin.. zaraz po zejściu masy śniegowej, która na twoich oczach – na ten przykład – kogoś uwięziła, nie popełniaj grzechu podstawowego i nie biegnij po pomoc, lecz natychmiast sam odkopuj! Szansa przeżycia osób odkopanych w ciągu 15 – tu minut od przysypania przez lawinę wynosi 92%. Po 35 – ciu minutach już tylko 30%. Zdarza się, że zasypany „na szczęśliwca” ma do dyspozycji przypadkowo utworzony kanał wentylacyjny, wiec może sobie pozwolić na luksus drzemki zanim go odkopią. ) Jestem ciekawa jak skończy się ten rok po tej stronie „niezamkniętych Tatr”. Głupota, zwłaszcza zimą, może przybrać najróżniejsze oblicza, oby nie było to….twoje oblicze!