Światła dla pieszych na szczycie Giewontu i nie tylko

      Stolica ma swój pałac kultury, my Zakopiańczycy mamy Giewont, tyle, że nie ma windy. Za to wprowadzono na kopule szczytowej ruch jednokierunkowy. Często, gęsto aby wejść na szczyt należy posłusznie zająć miejsce w kolejce. Też mi przyjemność. Do przyjemności nie zaliczyłabym także spadania w kierunku Zakopane – Ziemia z oblodzonych części żlebów na trawersie zboczy Małego Giewontu, przed dojściem do Siodła były tu liczne wypadki śmiertelne. Latem w Giewont walą pioruny, zimą walą w turystów lawiny. Co z tego, że w masywie Giewontu znajduje się kilka ekstra jaskiń, skoro są niedostępne dla złaknionych wrażeń turystów. Według legendy “śpiący rycerz” – masyw przypomina jego kształt – powstanie gdy kraj znajdzie się w niebezpieczeństwie… narazie to sam jest niebezpieczny, zdążył uśmiercić od 1890 go roku ok 50 turystów z tego kilku od piorunów. Przyjedź jednak zobaczyć “zakopiański pałac kultury”.

Podobno przy dobrej pogodzie ze szczytu Rysów można zobaczyć Kraków, na pewno zobaczyć można  gwarnych turystów rozpychających się łokciami na wierzchołku Rysów w poszukiwaniu miejsca na dobrą fotke. Niewątpliwą “atrakcję” na szlaku prowadzącym na Rysy stanowi ogromne usypisko głazów i kamieni, które służy TOPR – owi za lądowisko śmigłowca przy akcjach ratunkowych w pobliżu Rysów. Mówimy oczywiście o rejonie Buli pod Rysami. Może uda ci się drogi czytelniku załapać na jedną z takich akcji, obyś tylko nie wystąpił w roli ofiary, raczej obserwatora. Zanim osiągniemy te “swoje” 2499 metrów włażąc na szczyt Rysów, niestety, najpierw przepisowo musimy umozolić się na odcinku “niekończącej się” historii czyli łańcuchów, które ciągną się bez końca. Ale już lepsze te łańcuchy przed upragnionym celem niż wcześniejsza na szlaku pięciometrowa ścianka, na którą należy się z gracją - udając bohatera - podciągać niemiłosiernie, trudność techniczna… do przeżycia ( albo nie przeżycia ). Szczyt dzielimy z braćmi Słowakami, bo nie mamy innego wyjścia. Tak biegnie granica ( wierzchołek środkowy, najwyższy jest ich ), inaczej byłaby wojna. Na wschód opada pięciometrowa ściana… nie radze w trampkach! Trasa wspinaczkowa, dla twardzieli.

Maria Skłodowska – Curie zaszczyciła swoją osobą szczyt Świnicy, nie wiem czy wynalazła już wtedy ten swój rad czy nie, ale na Świnice wlazła. Szczyt masowo nawiedzany także współcześnie. Wydaje się łatwym kąskiem do ugryzienia, ale to złudzenie. Teren nie jest łatwy ani bezpieczny. Turyście stojącemu na wierzchołku zdaje się, że z łatwością uda mu się zejśc w dolinę. W miare schodzenia okazuje się, że teren staje się coraz stromszy, w wielu przypadkach przechodzi w pionowe uskoki, progi. Pułapki czychają w najmniej oczekiwanych miejscach. Pułapką może się okazać  sama pogoda. W środku lata 1939 roku na szczycie bawiło kilkadziesiąt pasjonatów Świnicy. Pogoda – bajka. Nagle bajka zmieniła scenariusz z rajskiego na istną groze. Pojawiły się najpierw chmury burzowe potem sama burza, która swój najlepszy grom wycelowała w sam szczyt. Jedni zgineli od pioruna inni od paniki, która była nieunikniona. W sumie zgineło wówczas sześć osób. Trudno, wielu i tak podejmie ryzyko ujrzenia widoków z pozornie “łatwej” Świnicy.

Pewien legendarny twórca TOPR – u zjechał sobie na jesionowych nartach ze szczytu Kozich Wierchów do – bagatela – Pięciu Stawów. Co prawda z tej strony “Kozi” jest łagodniejszy ( swego czasu zapuszczali się tu pasterze użytkujący hale w Pięciu Stawach ) jednak osobiście nie zjechałabym na niczym z Koziego Wierchu. Pomówmy o drugiej stronie medalu. Strona “Kozich”, z której spadają ludzie. Jeśli jesteś na odcinku z Koziej Przełęczy Orlą Percią na Kozi Wierch – Uwaga na tłumy, które są groźniejsze od samych gór. Możesz zaliczyć spadający kamień spod zgrabnej nóżki jakiejś turystki, zostać popchnięty na sam dół do Zakopanego albo sam kogoś poślesz do grobu tymi samymi sposobami. Kłusowników już nie musisz się obawiać, bo kozic, od których wzieła się nazwa szczytu, nie ma już do upolowania tak wiele. Nikt ci głowy przez pomyłke nie odstrzeli. Jesteś wspinaczem? – Zmierz się z Filarem Leporowskiego. Ale pamiętaj. Leporowski tu się właśnie zabił – ty nie musisz!

Wkrótce C.D. szczytów w Polskich Tatrach, gdzie przydałyby się “światła dla pieszych”! Przy okazji ukłony dla pana Piotra Mandreli.

Tags: , , ,
Temat bardzo podobny lub kontynuacja
Podobny temat ... No related posts