Nie każde zwierze inwazyjne sprowadzone do Tatr miało szanse zadomowić się na stałe, tudzież zadomowić się lecz bez szkody dla rodzimych mieszkańców gór. Chyba najlepiej poszło w tej materii jeleniowi ( kaukazkiemu ), którego to sprowadził na tatrzańską ziemię pewien szlachetnie urodzony jegomość ( Hohenlohe się zwał i zamieszkiwał w swojej rezydencji na Jaworzynie Spiskiej ). Umieścił przybysza w zwierzyńcu przez siebie utworzonym, z którego to zwierzyńca w dogodnej chwili kopytniak uciekł i po jakimś czasie rozmnożył, swietnie klimatyzując się na naszej ziemi.
Trudno dopatrzeć się zapisów w jakichkolwiek historycznych kronikach tatrzańskich fauny i flory, czy przed równie historycznym wiekiem dziewiętnastym w naszych górach żyły jakieś rodzime jelenie, łanie, widać pod tym względem nie ma jedynie wątpliwości co do sarny, bowiem ta od dawna bawi w naszych górach i za nic nie daje się z stąd wyeksmitować przez jakiekolwiek okoliczności.
Mniej szczęścia miał sprowadzony razem z jeleniem niejaki nosorożec z Alp, bizon. Życie w Tatrach im nie przypasowało, zwłaszcza na prawdziwie dzikie życie. W drugiej połowie XIX wieku sprowadzono do Tatr pstrąga źródlanego by ten zadomowił się wpierw w Czarnym Stawie Gąsienicowym, czas potem ( 1909 ) w Zielonym Stawie Gąsienicowym a w 1949 pstrąg „przyjezdny” w postaci narybku, bodaj rodem z Niemiec powędrował nad Morskie Oko . Zadomowił się, jednak z wątpliwą korzyścią dla naszego pstrąga.
Podobnie jak zwiały ze zwierzyńca jelenie za czasów księcia rezydującego w tatrzańskiej Jaworzynie, w 2006 roku zwiały renifery podlegające niejakiemu Zakopiańczykowi, który je do nas przywiózł z Finlandii. Dwa wróciły same, jednak trzeci szukany przez kogo się dało – TOPR, TPN, właściciel itd – widziany ponoć później w Dolinie Strążyskiej, mógł przecież zostać pionierem zasiedlenia nowych ziem przez tych lubianych – nie tylko od święta – futrzaków z czerwonymi rogami!
izakopane.biz/Agusia