Podhale – dziś w śniegu, jutro w wodzie…byle

Jedni biją się o ropę, drudzy o gaz, a są tacy, którzy biją się o wodę, najlepiej pitną. My tu na Podhalu bijemy się głównie o turystów, bo wody ci u nas dostatek. A będzie jeszcze większy dostatek, jak zacznie topnieć ten śnieg. My nie zatoniemy, bo mieszkamy na górze, ale ci niżej mają przegrane.

„Ci niżej”, to często Nowy Targ. Parę lat temu, bodaj w 2003 roku mieliśmy ekstra na pieńku u owych, bo nieźle im zgnoiliśmy wode pitną wadliwymi oczyszczalniami. Myślałam, że nowotarżanie przyjadą nam obić gęby za bakterie coli typu kałowego i podwyższoną ilość substancji azotanowych w wodzie – według raportu powiatowiej inspekcji sanitarnej. Wszyscy chodzili w pryszczach, bo woda nie nadawała się nawet do mycia garów, sprawdzała się jedynie w kibelkach. Dziś w wiadomościach można usłyszeć o podobnym przypadku w Chinach, tyle że bez bakterii coli typu kałowego w roli glównej. Chodzi o paskudztwa chemiczne. Setki tysięcy ludzi w miescie Yancheng straciło dostęp do bierzącej wody, po tym jak firma chemiczna skaziła okoliczną rzekę swoimi produktami. Pięć największych rzek w Chinach ( Huang Ho i Jangcy ) notują ostatnio najwyższe wyniki w sześcio stopniowej skali skażenia. Z jeziorami też nienajlepiej, woda z owych nie nadaje się nawet do nawadniania pól. ( Nawadnianie pól pochłania 70 % światowego zużycia wody ).

Dobrze, że na Podhalu topi się śnieg, a nie –  na ten przykład – jakiś lodowiec. Ameryka Południowa – Andy. Najnowsze „newsy” alarmują, że jeszcze za naszego życia będzie się działo – za dwadzieścia lat znikną lodowce w Andach. Nie jest to tylko problem przyrodniczy. Topniejące lodowce to główne źródło wody dla mieszkańców Peru, Chile, Ekwadoru i Boliwii. Będzie to miało tragiczny wpływ nie tylko na gospodarkę wodną, ucierpi także rolnictwo. Naukowcy pracujący dla Banku Światowego podliczyli, ze w ciągu ostatnich 35 lat lodowce w Peru skurczyły sie o ponad 30 %, a ilość wody dopływającej do wybrzeży Pacyfiku, na którym mieszka 60 % mieszkańców krajów, zmniejszyła sie już o 12 %. W sąsiedniej Boliwii od 1982 roku znikneło 82 % lodowca Chacaltaya. Kłopoty ma też Ekwador. Szacuje się, że w ciągu 10 lat koszty wody w stolicy wzrosną o 100 ml dolarów rocznie. Oprócz zasobów wody pitnej ucierpi też energetyka.

W 1960 roku Jezioro Aralskie było czwartym co do wielkości jeziorem na ziemi. Do roku 2007 skurczylo się o 10 % pierwotnych rozmiarów. Pięć Wielkich Jezior w USA i Kanadzie kurczy się w alarmującym tępie. 40 % ludności świata nie ma wody w domu i musi ją nosić ze studni, rzek, stawów, bajorek – przeszło jedna trzecia mieszkańców naszego globu boleśnie odczuwa skutki braku czystej wody. Woda bywa nazywanna płynnym złotem albo ropą naftową 21 wieku. My jednak mamy w głębokiej pogardzie owe bogactwa do tego stopnia, że główne rzeki niektórych państw nie dopływają do morza. ( Nasze podhalańskie, Biały lub Czarny Dunajec, też cięko niekiedy przędą, wkrótce będą dopływać tylko do Nowego Targu ).  Taka potęga – rzeka Kolorado przypomina dziś strumyk za moim domem. Afrykańskie jezioro Czad, które kiedyś służyło astronautom okrążającym Ziemie za punkt orientacyjny, dziś jest trudne do zlokalizowania.

Nie wiem, może nie będę narzekać na topniejący śnieg za oknem mojego domu na Podhalu o szumnej nazwie „Zameczek„. Przynajmniej nie muszę chodzić po wode gdzieś do Poronina. Mam za ścianą. W sezonie, kiedy turystów moc, przykrecają nam trochę kurki. Chlorują też niemiłosiernie, ale trudno, dopóki jezioro Morskie Oko nie skurczyło sie do rozmiarów oczka wodnego na Krupówkach, nie jest źle, jak się zacznie kurczyć Morskie lub Pięc Stawów – dam znać!

Podobny temat ... No related posts